Nowiny arrow Założyciel
05.09.2010.
ZAŁOŻYCIEL PDF Drukuj

Młodość i pierwsze kroki w zakonie

Image    Jakub Pankiewicz urodził się 9 lipca 1882 roku we wsi Nowotaniec w dawnym powiecie sanockim, w wielodzietnej rodzinie rolniczej Tomasza i Tekli z domu Lenio. Z ośmiorga rodzeństwa dwoje zmarło w okresie niemowlęcym pod koniec XIX stulecia. Młodszy jego brat Augustyn zginął w nieznanych bliżej okolicznościach w czasie pierwszej wojny światowej; najstarszy z rodzeństwa Paweł mieszkał we Lwowie, gdzie też zmarł w okresie międzywojennym. Młodszy od Jakuba o 3 lata, Jan Pankiewicz sprzedał w Nagórzanach po pierwszej wojnie światowej swoje 20 mórg pola i osiedlił się w Toruniu, gdzie zajmował się z dużym powodzeniem ogrodnictwem i produkcją wina. Najmłodsza z wszystkich Bronisława wyszła za mąż za miejscowego rolnika z Nadolan, Pawła Słysza jako jedyna z rodziny pozostała do śmierci na ojcowiźnie. O losach reszty rodzeństwa - Józefy i Stanisława - niestety nic nie wiemy. Jakub Pankiewicz ukończył szkołą podstawową w swojej miejscowości rodzinnej, a następnie kilka klas gimnazjalnych w Sanoku i we Lwowie (1896-1899) i jako siedemnastoletni młodzieniec wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych w zjednoczonej prowincji bernardyńsko - reformackiej, w dniu 1 lutego 1900 roku. Po rocznym nowicjacie i uzupełnieniu średniej szkoły złożył śluby wieczyste w 1904 roku, a następnie uczył się filozofii i teologii w studium zakonnym w Krakowie i we Lwowie. Świecenia kapłańskie przyjął w dniu 1 lipca 1906 roku. W rok później przebywał w klasztorze w Wieliczce jako kaznodzieja zwyczajny, a w latach 1908-1911 mieszkał we Włocławku jako magister nowicjatu. Po ponownym podziale w 1911 roku na dwie prowincje: Niepokalanego Poczęcia N. M. P. (popularnie: oo. bernardyni) oraz N. M. P. Anielskiej (popularnie: oo. reformaci), ojciec znalazł się w głównym klasztorze bernardynów we Lwowie gdzie w 1912 roku był przejściowa magistrem kleryków, w roku następnym przeniósł się do Krakowa na stanowisko kapelana sióstr Bernardynek W roku wybuchu pierwszej wojny światowej (1914) władze zakonne przeniosły go do Dżurkowa k. Kołomyi na stanowisko administratora tamtejszej parafii, ale już w tym samym roku wypadki związane z wybuchem wojny sprawiły, że został kapelanem wojskowym w randze kapitana i na tym stanowisku pozostał do końca wojny. W czasie działań wojennych przebywał przeważnie na Węgrzech jako duszpasterz wojskowo i polonijny zarazem.


Krakowskie gwardiaństwo

    Po wojnie ojciec Pankiewicz zamieszkał w Krakowie, gdzie w latach 1918-1930 był gwardianem macierzystego klasztoru pod wezwaniem św. Bernarda ze Sieny i kierował remontem kościoła bernardynów. W latach 1926-1928 przyjął gościnnie do klasztoru formujące się Seminarium Duchowne Diecezji Częstochowskiej, a następnie za zgodą Prowincji zakonnej wydzierżawił część ogrody klasztornej pod budowę gmachu tegoż seminarium. Ojciec Anastazy angażował się też do pracy kaznodziejsko - duszpasterskiej wyjeżdżając na parafie jako misjonarz i rekolekcjonista. W okresie swojego przełożeństwa rozpoczął też starania w sprawie budowy zakonnego zakładu wychowawczego w Przegorzałach, które jednak się nie powiodły.

Budowa łódzkiego ośrodka

Image    W 1930 roku ojciec Pankiewicz uzyskał zgodę i poparcie bpa Wincentego Tymienieckiego, ordynariusza Diecezji Łódzkiej, na kupno w Łodzi, w dzielnicy Doły, parceli kilkuhektarowej z małym domkiem z myślą o budowie kościoła i małej szkoły. Na tej posesji erygowano najpierw rezydencję zakonną w 1932 roku, której pierwszym przełożonym został ojciec Anastazy, mając poddanych: jednego kapłana i brata. W latach 1932-1937 pod kierunkiem ojca wybudowano trzypiętrowy budynek, w którym umieścił klasztor i męskie prywatne gimnazjum ogólnokształcące, w którym także mieściło się Kolegium Sarafickie. Szkoła ta liczyła w 1939 roku już ponad 200 uczniów, w tym także kilku protestantów. Powstał też niewielki kościół pod wezwaniem św. Elżbiety jako tymczasowy, gdyż ojciec Anastazy w przyszłości planował budowę obszernej bazyliki. W realizacji jego planów wspomagali go Polacy mieszkający na terenie Kanady, którym wysyłał dewocjonalia oraz produkowany według własnej recepty, "leczniczy" balsam. Pomagali mu też wierni miasta Łodzi składając ofiary przy swoich kościołach. Do pomocy w prowadzeniu gospodarki nowego gimnazjum, do opieki nad najuboższymi uczącymi się chłopcami raz realizacji planów społecznych i religijnych, ojciec Pankiewicz zapoczątkował wraz z m. Józefą Galczak zgromadzenie sióstr Antonianek od Chrystusa Króla. Umożliwił im nabycie domu w pobliżu klasztoru (zamienionego później na dom sióstr przy ul. Janosika). Obok zadania niesienia pomocy młodzieży, zgromadzenie jako cel szczegółowy stawia sobie obronę życia nie narodzonych dzieci. Cel ten obecnie realizują siostry przez opiekę nad samotnymi matkami oraz podejmowanie duchowej adopcji. Ponadto katechizują, podejmują prace w zakrystii i kancelarii parafialnej oraz dzieła aktualnie potrzebne Kościołowi.
 

Po wybuchu II wojny światowej

    Rozwój łódzkiego ośrodka został zahamowany wybuchem wojny, w związku z czym okupanci zajęli budynek a kościół zamienili na stajnie i garaże. Wypędzili z klasztoru zakonników, a jeszcze wcześniej młodzież. Pozostał jedynie ojciec Pankiewicz, który zamieszkał na pobliskim cmentarzu. Odprawiał msze św. niedzielną dla wiernych w kaplicy cmentarnej i czuwał z oddali nad swoim dziełem. Został jednak aresztowany w dniu 1 kwietnia 1940 roku i osadzony w więzieniu śledczym w Łodzi, a następnie zwolniony po 17 dniach. Następne aresztowanie nastąpiło w dniu 10 października i został przewieziony do obozu przejściowego w Konstantynowie koło Łodzi, a następnie w dniu 30 października został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, w którym figurował pod numerem obozowym: 28176 aż do swej męczeńskiej śmierci, która nastąpiła 20 maja 1942 roku. Przed opuszczeniem obozu w aucie specjalnie przystosowanym do uśmiercenia spalinami, pod koniec akcji załadowania skazańców miało miejsce tragiczne wydarzenie. Według relacji współwięźnia ks. Stefana Stępnia, ojciec Pankiewicz był jednym z ostatnich wchodzących do samochodu. W atmosferze narastającego pośpiechu i brutalnego popędzania Niemcy chcieli jak najprędzej wyruszyć z obozu transportem,, dlatego w momencie, kiedy ojciec Anastazy znalazł się w aucie, usiłował pomóc przy wsiadaniu ostatniemu skazańcowi, zatrzaśnięto właz z taką siłą, że to spowodowało obcięcie, obu jego rąk. Gest wyciągniętych pomocnych dłoni, by wesprzeć słaniającego się towarzysza niedoli o. Pankiewicz przepłacił utratą życia z upływu krwi. Cały transport uduszono gazem spalinowym w przeciągu sześciu minut. Ojciec Anastazy Pankiewicz zakończył swoją życiową misje niesienia pomocy drugiemu człowiekowi, wyciągał swe dłonie do grzeszników w czasie kazań misyjnych, a także do ubogiej młodzieży i wszystkich, którzy potrzebowali jego wsparcia i prawdziwie ojcowskiej miłości.

 

 
Top! Top!